|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Sue Sylvester
Dołączył: 13 Kwi 2013
Posty: 1
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Sob 20:40, 13 Kwi 2013 Temat postu: Gabinet trener Sylvester |
|
|
MYŚLICIE, ŻE UKŁADY SĄ TRUDNE? SPRÓBUJCIE PRACOWAĆ W TEJ SZKOLE I ZJEŚĆ OBIAD BEZ SŁUCHANIA ZAWODZENIA CHÓRZYSTÓW - TO DOPIERO TRUDNE!
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
Chuck Crowley
Dołączył: 13 Kwi 2013
Posty: 94
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Dublin
|
Wysłany: Śro 21:08, 01 Maj 2013 Temat postu: |
|
|
Byłam już poza szkołą, kiedy trener Sylvester złapała mnie z zaskoczenia za ramię. Czułam się, jakby łamała mi tym jednym uchwytem wszystkie kości w moim ciele. Odwróciłam się, żeby spojrzeć jej w twarz, kiedy krzyczyła:
- MYŚLISZ, ŻE GDZIE SIĘ WYBIERASZ? WIDZĘ, ŻE DOBRZE ZNASZ DROGĘ DO POMIESZCZENIA TYCH POPAPRAŃCÓW, ALE ZAPOMNIAŁAŚ JUŻ O MOIM GABINECIE?! TAKI MÓJ LOS, OD 11 LAT SCHUESTER ZABIERA MI MOJE CHEERIOSKI, RAZEM Z CHĘCIĄ DO ŻYCIA. DO MOJEGO GABINETU! - powiedziała, po czym pociągnęła mnie za sobą. Kiedy dotarłam na miejsce, rzuciła mnie na jedno z plastikowych krzeseł. Na drugim siedziała już Lana Butler.
- Moje drogie dziewczęta. - zaczęła wciąż zirytowanym tonem - Czy wiecie, po co was tu sprowadziłam?
Spojrzałam zdezorientowanym wzrokiem na Lanę.
- Kilka lat temu uważałam tę szkołę jak zbiorowisko najgłupszych i najmniej utalentowanych istot na ziemi. Widzę jednak, że w porównaniu z dniem dzisiejszym tamte czasy to po prostu renesans. Nie spytam was nawet, jak to się stało, ze od początku roku nie zauważyłyście nieobecności kapitanki. Widać uczniowie w tej zepsutej szkole nie mają już w ogóle sprawnych umysłów. Od odejścia Kitty nie trafiła mi się żadna równie dobra cheerleaderka. Dopiero wy - Sue wskazała na nas palcem - przywróciłyście mi jakąś nadzieję. Ta cała Jasmine może spodziewać się, że będzie płonąć w piekle, lub tam, gdziekolwiek płoną źli hindusi, ponieważ NIKT nie zawodzi zaufania Sue Sylvester. Lepiej, żebyście to sobie zapamiętały. A teraz to, czego od was oczekuję. - trenerka zaczęła grzebać w swojej szufladzie.
Spojrzałam na Lanę po raz kolejny. Wydawało się, że jest tak zaskoczona jak ja. Wymieniłam z nią mój uśmiech wyrażający pewność siebie, a ona odwzajemniła go. Wtedy Sue podniosła głowę.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Lana Butler
Dołączył: 13 Kwi 2013
Posty: 71
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Śro 21:19, 01 Maj 2013 Temat postu: |
|
|
Ulżyło mi, widząc że nie tylko ja jestem tak zaskoczona. Dużo słyszało się o tym, jaka trener Sylvester potrafi być wymagająca. Kiedy zaczęła na nas krzyczeć, wiedziałam już również, że plotki o jej ciętym języku również nie były przesadzone.
- Nie dałam wam tych wdzięcznych strojów cheerleaderek, tylko po to, aby chłopcy odwracali głowy za waszymi gołymi tyłkami - powiedziała trenerka po chwili. - Jesteście niewdzięczne, jak większość dziewczyn które do mnie przychodzą.
- Ale trenerko my... - zaczęłam niepewnie, ale Sue mi przerwała.
- Nie pytałam was o zdanie, więc słuchajcie co mam wam do zakomunikowania - natychmiast się przymknęłam i spojrzałam na to, co kobieta wyciągnęła właśnie z szuflady. Kiedy wręczyła mi i Chuck gruby plik kartek, zauważyłam że u góry pierwszej kartki, jest napisane grubymi, dużymi literami słowo KONTRAKT KAPITANKI. Spojrzałam na Chuck zdezorientowana.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Chuck Crowley
Dołączył: 13 Kwi 2013
Posty: 94
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Dublin
|
Wysłany: Śro 21:33, 01 Maj 2013 Temat postu: |
|
|
- Myślałam, że kapitankę zawsze była dziewczyna, oprócz czasu, kiedy byli nimi Blaine i Becky?
- NIE, JEŻELI ŻADNA Z WAS NIE JEST NA TYLE DOBRA, ŻEBY ZOSTAĆ NIĄ W POJEDYNKĘ. ZWYKLE KAPITANAMI BYLI CHŁOPAK I DZIEWCZYNA, ALE JESTEŚCIE Z GLEE, WIĘC TAKI UKŁAD NIE POWINIEN WAM PRZESZKADZAĆ. JEŻELI NIE JESTEŚCIE GŁUPIE, CZEGO NIE MOGĘ ZAŁOŻYĆ, PONIEWAŻ Z WŁASNEJ WOLI CHODZICIE REGULARNIE NA ZAJĘCIA SCHUSTERA, NA KTÓRYCH ON NAWET SIĘ NIE POJAWIA, ODKĄD NICZYM BÓG ZACIĄŻYŁ DZIEWICĘ, TO Z PEWNOŚCIĄ PODPISZECIE TEN KRÓTKI NIEZOBOWIĄZUJĄCY KONTRAKT.
Wyjęłam z torby długopis, spodziewając się, że trenerka zaraz mi przerwie, krzycząc "I PODPISZCIE TO WŁASNĄ KRWIĄ". Na szczęście obserwowała tylko, co robię.
- Mamy to całe przeczytać? - zdziwiła się Lana.
- Och, nie wygłupiaj się, przecież nie musicie. Jestem uczciwym nauczycielem i zależy mi jedynie na waszym dobru. - trener przewróciła oczami.
Wymieniłam z Laną spojrzenia pełno wątpliwości, ale podpisałam kontrakt. Podałam długopis Lanie, która uczyniła to samo.
- Świetnie! A teraz, drogie panie, co musicie robić: spróbujcie nie stawić się na jakimś treningu, a z dołu piramidy spadniecie na sam dół. Nie w sensie metaforycznym. ODSTRZELĘ DZIEWCZYNĘ Z DOŁU, ŻEBYŚCIE POŁAMAŁY SOBIE WSZYSTKIE KOŚCI. A SPRÓBUJCIE POSTAWIĆ CHÓR WYŻEJ OD CHEERIOSEK, TO OSOBIŚCIE PÓJDĘ I ZABIJE TYCH DWÓCH, ZNAJĄC NASZE SZKOLNE GLEE, GEJÓW, KAPITANÓW ND. WIDZIMY SIĘ JUTRO. A TERAZ WYŁAŹCIE Z MOJEGO GABINETU.
Wstałam i pospiesznie wyszłam z pomieszczenia.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Lana Butler
Dołączył: 13 Kwi 2013
Posty: 71
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Śro 21:48, 01 Maj 2013 Temat postu: |
|
|
Przestraszyłam się wybuchu trenerki nie na żarty. Po podpisaniu kontraktu, wyszłam razem z Chuck. Stanęłyśmy za drzwiami i odetchnęłyśmy z ulgą. Uśmiechnęłam się do dziewczyny.
- Ona chyba nie jest do końca normalna - powiedziałam patrząc na koleżankę. - Skoro mamy być współ-kapitankami co powiesz na to, aby się lepiej poznać? - dodałam po chwili patrząc na nią badawczo. - Może poszłybyśmy na boisko?
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Lana Butler dnia Śro 21:49, 01 Maj 2013, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Chuck Crowley
Dołączył: 13 Kwi 2013
Posty: 94
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Dublin
|
Wysłany: Śro 22:26, 01 Maj 2013 Temat postu: |
|
|
Bardzo chciałabym poznać Lanę, szczególnie, że przydałaby mi się jakaś bliższa osoba w szkole, ale wtedy usłyszałam dźwięk dzwonka w telefonie. Wyjęłam go i odczytałam SMSa od matki: <i>"Musimy pogadać. Masz być za 5 minut w domu."</i>. Wystraszyłam się. Co jeśli znalazła...
- Bardzo chętnie, ale mama się niepokoi. Miałam być w domu jakiś czas temu... Innym razem. - uśmiechnęłam się. - Do zobaczenia jutro w szkole. - przytuliłam ją na pożegnanie i pobiegłam do domu.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|